poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 2.


Hej :)
Pojawiam się z kolejnym rozdziałem. Nie jestem z niego zadowolona. Kilka razy czytałam jego treść, poprawiałam ją i wyszło takie coś... Rozdział miał być jeszcze dłuższy, ale postanowiłam, że część która miała być na końcu, znajdzie się dopiero w następnym. Tak na marginesie, bardzo zepsułam końcówkę...
Dziękuję za Wasze komentarze, ciesze się, że znalazło się kilka osób, które czyta to opowiadanie :)
Pozdrawiam xx

~~*~~

 Przedzierające się przez szczeliny w rolecie, promienie słoneczne nie dawały mi dłużej pospać. Zawsze lubiłam dłużej poleżeć w wygodnym łóżku, poddać się całkowitemu lenistwu, kiedy nadchodził czas weekendu. Oddałabym wszystko za jeszcze kilka minut, ewentualnie godzinę snu, jednak światło dochodzące z zewnątrz stawało się coraz to bardziej natrętne, jakby robiło to specjalnie, żeby tylko postawić mnie szybko na nogi.
Już prawie rozbudzona zmarszczyłam czoło i mruknęłam z niezadowoleniem. Senność powoli opuszczała moje ciało. Czekał mnie powrót do rzeczywistości, do mojego nowego życia, które wiodłam już prawie trzy lata, a wciąż do niektórych rzeczy nie potrafiłam się przyzwyczaić. Na przykład do tego, że moim ojcem był nikt inny jak sławny Tony Stark, znany również jako Iron Man.
  Otworzyłam szeroko oczy, wpatrując się w jeden punkt na śnieżnobiałym suficie, przypominając sobie po raz kolejny ten pamiętny wieczór. Nie wiem czy kiedykolwiek zapomnę o tym dniu. Piętno, jakie u mnie wywołał miało już chyba pozostać we mnie do końca moich dni. Strata matki była i wciąż jest bolesna. Na samo wspomnienie poczułam jak łzy gromadzą się w kącikach oczu. Była nie tylko moją matką, ale również najlepszą przyjaciółką. Znała praktycznie każdy mój sekret, zwierzałam się jej z moich problemów. Wiedziałam, że wysłucha mnie w każdej sprawie i jakoś na nią zaradzi. A teraz, kiedy już jej nie było, nie miałam takiej osoby.
  Zamknęłam ponownie powieki, starając się jakoś uspokoić. 
Jednak było to takie cholernie trudne. Wzięłam głęboki wdech, przełknęłam ślinę i starałam się myśleć o czymś innym, chociaż przez chwilę. Za kilka minut będę musiała wstać i udawać, że wszystko jest w porządku, aby uniknąć troskliwych spojrzeń ojca oraz Pepper oraz całej reszty. Chociaż tak naprawdę chciałam ich dzisiaj unikać.
  To życie tak bardzo różniło się od tego sprzed trzech lat. Mając nazwisko Stark wcale nie było mi łatwiej. Dla wszystkich, pojawienie się córki Tony’ego Starka było wielką sensacją. Po moim przybyciu media huczały od informacji, każdy chciał mnie poznać, zobaczyć. Ilu ciekawych wiadomości dowiedziałam się przez ten czas, na mój temat. Zadziwiało mnie, co ludzie potrafią wymyślić.
  I tak oto już nigdy nie miałam zaznać spokoju. Teraz, gdzie tylko się udam wszędzie śledzą mnie wścibskie spojrzenia ludzi i nie potrafię odpędzić się od komentarzy na mój temat.
  Po tych kilku minutach rozmyślań senność całkowicie opuściła moje ciało. Odsunęłam pierzynę na bok i usiadłam, powoli stawiając stopy na miękki biały dywan. Rozciągnęłam się, wydając przy tym cichy pomruk. Przez chwilę lustrowałam wzrokiem swój pokój. Otaczała mnie biel, jedynie meble były w odcieniu szarości z czarnymi uchwytami, oraz sosnowe panele, którymi wyłożona była podłoga. Podobał mi się taki wystrój. Różnił się całkowicie od mojego poprzedniego. Gdy po wprowadzeniu się tutaj, dostałam możliwość wybrania swojego pokoju, ten od razu wpadł mi w oko. Stał się moim prywatnym azylem. Mało komu pozwalałam tutaj wchodzić, gdy akurat nie było mnie w pobliżu. Nie lubiłam, gdy ktoś narusza moja prywatność, a skoro po części już się tak stało, chciałam chociaż tutaj mieć zapewniony spokój. Uwielbiałam spędzać tutaj czas.
  Wstałam i podeszłam do wielkiego okna, zajmującego praktycznie całą długość i szerokość ściany. Odsunęłam roletę i wstrzymałam oddech z zachwytu. Również widok był jednym z powodów, dlaczego chciałam, aby ta sypialnia była moja. Wciąż nie potrafiłam napatrzyć się na błękitne morze rozbijające się o skały i odbijające się w błękitnej tafli słońce. Sam widok wprawił mnie w nieco lepszy humor.
  Dlatego też zapragnęłam dobrego towarzystwa, takiego, w którym wiedziałam, że mój dobry nastrój się nie popsuje. Szukając odpowiednich ciuchów, w między czasie wybrałam numer do jedynej przyjaciółki, którą w tym momencie posiadałam. Z Cheryl znałam się od podstawówki. Nasz kontakt urwał się, gdy każda z nas udała się do innego liceum, ale po kilku latach znów na siebie trafiłyśmy. Okazało się, że studiujemy na tej samej uczelni.
  Czekając aż odbierze, rzuciłam na łóżko, pierwszą z brzegu jasną jeansową koszulę, do tego białą bokserkę, szorty oraz standardowo, czarne trampki.
-Zwariowałaś, prawda?- po kilku sygnałach, usłyszałam zaspany głos Cheryl. Uśmiechnęłam się do siebie. Nie tylko ja lubiłam dłużej pospać.
-Jeszcze nie, ale blisko mi do tego.- zażartowałam.
-Ha ha ha, bardzo śmieszne.– mruknęła pod nosem.- W czym mogę służyć?
-Zabieram cię na zakupy. Błagam, chyba mi nie odmówisz? Nie mam zamiaru spędzać kolejnego nudnego weekendu siedząc nim i resztą.
Cheryl zaśmiała się. Ona jedyna rozumiała, przez to tak naprawdę musiałam przejść przez te lata.
-Och, proszę cię. Nie wciskaj mi kitu, że nie chcesz spędzić weekendu ze Stevem! Przecież…
-Jesteś chętna, czy mam poszukać innej osoby?- przerwałam jej, nieco poirytowana. Jednak nie mogłam powstrzymać uśmiechu wpełzającego na usta. Za każdym razem, na najmniejszą wzmiankę o Rogersie, zachowywałam się tak samo, a Cheryl podstępnie to wykorzystywała! Czasami żałowałam, że powierzyłam jej taki sekret.
Usłyszałam jak cicho wdycha, po czym odparła:
-Przyjedź po mnie za 40 minut. Jeśli się spóźnisz, wracam z powrotem do łóżka!
Pisnęłam radośnie.
-A więc do zobaczenia.- pożegnałam się i naciskając czerwoną słuchawkę, wrzuciłam telefon do torebki. Szybko przebrałam się, pofalowałam włosy i nałożyłam delikatny makijaż. Po raz ostatni przejrzałam się w lustrze, oceniając efekt końcowy. Było…Okej. Wzruszyłam obojętnie ramionami do swojego odbicia i zarzucając torebkę na ramię, wyszłam z pokoju.


  -Wybierasz się gdzieś?- w połowie drogi do wyjścia, zatrzymał mnie głos ojca dochodzący zza pleców. Zatrzymałam się, wznosząc oczy do góry. Jak ja uwielbiałam jego wyczucie czasu. Poprawiłam torbę na ramieniu i z przylepionym uśmiechem do twarzy, odwróciłam się do mężczyzny. Powoli wstawał z beżowej kanapy i zbliżał się do mnie. Widać było, że wcale mu się nie śpieszy i wręcz robi to specjalnie.

 Dlaczego nie zauważyłam go schodząc z góry? Ach, no tak. Byłam zajęta swoimi myślami, jak zwykle, a on potrafił się czaić. W jednej dłoni trzymał opakowanie swoich ulubionych owoców. Nie potrafiłam pohamować się od wywrócenia oczami, kiedy zatrzymał się kilka kroków ode mnie, nasypał na dłoń garść owoców, po czym wsypał ją sobie do ust, oczekując na odpowiedź. Denerwował mnie to, że momentami traktował mnie jak małą dziewczynkę, którą już bardzo dawno temu przestałam być.
-Tak. Jestem umówiona z Cheryl. Wybieramy się do centrum. Jeszcze jakieś pytania? Bo za bardzo nie mam czasu i ochoty na przesłuchanie.
-Kiedy masz zamiar wrócić?
Zmrużyłam oczy, zaciskając coraz mocniej dłoń na materiale torebki. Ojciec widząc moja minę, uniósł dłonie w geście obronnym.
-Spokojnie, tylko pytam. Pamiętaj tylko o kolacji. Będą…
-Wszyscy, tak wiem, To…- zagryzłam wargę, milknąc na sekundę.- Tato. Postaram się być na czas.
Do używania słowa „tata”, również nie przywykłam. Słowo to bardzo mi ciążyło i trudno było mi je wypowiedzieć na głos, dlatego unikałam takich właśnie sytuacji, kiedy byłam tylko ja i on.
  Stark milczał przez chwilę, obserwując moja osobę, po czym mamrocząc coś pod nosem, machnął obojętnie ręką, dając mi w ten sposób znać, że rozmowa dobiegła końca. Odetchnęłam z ulgą i wręcz rzuciłam się do drzwi wejściowych.


  Cheryl mieszkała 15 minut drogi ode mnie, dlatego musiałam nieco docisnąć pedał gazu, aby być na czas. Wcale nie przeszkadzała mi prędkość, wręcz przeciwnie. Szybka jazda to było coś, co wręcz kochałam. Odkąd udało mi się zdać prawo jazdy, każdą wolna chwilę spędzałam za kółkiem.
  Przez całą drogę zerkałam na zegar, bowiem C. należała do osób, które nie lubiły czekać. I jeśli powiedziała, że wróci do łóżka, mówiła to całkowicie poważnie.
  Zaskoczyłam samą siebie i niemal po upłynięciu 10 minut, zaparkowałam na podjeździe prowadzącym do posiadłości przyjaciółki. Zadowolona z siebie, wysłałam do niej wiadomość i cierpliwie czekałam aż do mnie dołączy. Aby jakoś zbić czas, pogłośniłam radio. Akurat leciała jedna z moich ulubionych piosenek. Uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam wybijać palcami rytm na kierownicy. Nucąc pod nosem zerknęłam do wstecznego lusterka w celu poprawienia fryzury, ale to, co zobaczyłam zmroziło mi krew w żyłach. Uśmiech zamarł na moich ustach i poczułam chłód przechodzący przez całe ciało. Kilkanaście metrów za samochodem, po drugiej stronie ulicy, w cieniu drzewa, stała postać. Po posturze, wywnioskowałam, że musiał to być mężczyzna. Był wysoki, o szerokich barkach, ubrany w czarny kombinezon i sięgające do połowy ud wojskowe buty. Twarz zasłonięta była daszkiem również czarnej czapki, więc mogłam dostrzec jedynie kawałek brody i kosmyki włosów okalających twarz. W napięciu oczekiwałam, co się wydarzy, ale postać tylko stała i wpatrywała się w mój samochód.
-BUU!
Podskoczyłam w miejscu i wrzasnęłam, kładąc dłoń na sercu.
-Cheryl!- gdy w końcu opanowałam swoje szalejące serce, spiorunowałam przyjaciółkę spojrzeniem. Dziewczyna zdarzyła się już rozsiąść wygodnie na fotelu pasażera i śmiała się do rozpuku.
-Gdybyś widziała swoją minę.- odparła ocierając łzy, które nagromadziły się w kąciku jej oczu.- Szkoda, że tego nie nagrałam. Miałabym coś na poprawę humoru.
-Masz szczęście, że tego nie zrobiłaś. Idiotka.- mruknęłam, lekko rozzłoszczona i walnęłam ją w ramię, na co zareagowała cichym okrzykiem.
  Przez kochaną przyjaciółkę, której nagle zachciało się mnie zastraszyć, zapomniałam o tajemniczej postaci. Wyprostowałam się na siedzeniu i ponownie zerknęłam do lusterka. Chodnik był pusty. Zmarszczyłam czoło, powoli opierając plecy o oparcie. Rozejrzałam się dookoła, ale nie dostrzegłam nikogo. Czyżby tylko mi się wydawało, że ktoś tam był?
-Stało się coś?- usłyszałam zaciekawiony głos Cheryl i pokiwałam przecząco głową.
-Nie.

-Jesteś tego pewna?- spojrzałam na nią z ukosa. Kolejna osoba, która miała zamiar przeprowadzać dzisiaj ze mną wywiad? Powoli miałam już tego dość.- No co? Nie można już spytać? Wyglądałaś jakbyś zobaczyła ducha.- bąknęła, szperając w swojej torebce. Wyciągnęła z niej szminkę i zaczęła malować usta, kończąc w ten sposób rozmowę. Na razie… W tym samym czasie, wycofałam pojazdem na drogę i ruszyłam w stronę centrum. 
  Przez resztę drogi, nie potrafiłam jednak odpędzić myśli od tego dziwnego „spotkania”. Wciąż czułam niepokój. Przyłapałam się nawet, że co jakiś czas zerkam do każdego z lusterek, sprawdzając czy czasem nikt za nami nie podąża. Nie zauważyłam żadnego podejrzanie wyglądającego pojazdu, ale to i tak mnie nie uspokoiło. Chociaż nie znałam zamiarów tamtego człowieka, jakaś część mnie wiedziała, że to wszystko nie było przypadkiem. 

22 komentarze:

  1. Wreszcie! Moje modlitwy zostały wysłuchane :D Rozdział napisany bardzo dobrze. Moim skromnym zdaniem końcówka była przyzwoita. Nie wiem co wcześniej planowałaś, ale ja też bym skończyła ten rozdział w tym miejscu. Gif Starka - kocham :D Chociaż w sumie wolałam tego aktora Sherlocku Holmesie,ale mniejsza z tym :D Ta tajemnicza barczysta postać. Czyżby Kapitan Ameryka? A może jakiś zbir? Powiem Ci szczerze, że nie oglądałam Avengersów. Znam ich tylko z kreskówek i starych dobrych komiksów, które czytał mój kuzyn (i ja gdy byłam u nich na wakacjach. Innych dzieł ... literackich tam - o zgrozo - nie uświadczysz)

    Czekam na trójeczkę! Pisz szybko! Mówię serio! Inaczej uzbrojona w patelnię przyjadę do Ciebie i narobię rabanu!

    Pozdrawiam ;)
    Ress

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim starym zwyczajem - najpierw błędy xD
    1. "Przedzierające się przez szczeliny w rolecie, promienie słoneczne nie dawały mi dłużej posapać" - źle postawiłaś przecinek. Zamiast po "rolecie" przydałby się po "słoneczne"... A literówkę to już chyba sama dostrzegłaś :)
    2. "Była nie tylko moja matką, ale również najlepszą przyjaciółką" - literówka
    3. "Znała praktycznie każdy mój sekret, zwierzałam się jej z moich trosk. " - nie pasuje mi tu słowo "trosk". Troska to np. dbanie o kogoś, a w tym zdaniu pasuje "problemów", "zmartwień"
    4. "oraz sosnowe panele stanowiące podłogę" - "stanowiące" to też nie to słowo... Może "sosnowe panele, którymi wyłożona była podłoga"? :)
    5. Jakies tam interpunkcyjne, ale nie będę się czepiać przecinków :)

    Do co pochwał (a uwierz, że jest co chwalić) to piszesz świetnie.
    W kilku zdaniach przedstawiłaś relację głównej bohaterki (możesz mnie zabić, ale to dopiero drugi wpis, a jej imię pojawia się tak rzadko, że nie pamiętam jakie ono jest xD) i Tonego.
    Także opis przeżyć po stracie matki był niezły, choć zabrakło mi trochę takich czułych retrospekcji z nią związanych. W końcu to jej mama...
    Podoba mi się, jak kreujesz główną bohaterkę, ale czekam też na moment, gdy dowiem się o niej trochę więcej. Np. jaką rolę odegra w szykującej się tu nam historii.
    I jestem ci wdzięczna za to, że w większości dobrze zapisujesz dialogi, bo naprawdę wielu blogerów sobie z nimi nie radzi.

    No i na koniec, kim jest ten mężczyzna??

    Czekam nn,
    Sophie

    P.S.
    Będę wdzięczna, jeśli dalej będziesz mnie informować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz Sophie.
      Ad1. Tam w ogóle przecinek jest niewymagany.
      Ad2. Zgadzam się z Sophie
      Ad3. Troska jest tu bardzo dobrym słowem
      Ad4. Zgadzam się z Sophie

      ;)

      Usuń
    2. Gdy zobaczyłam Twój komentarz, przeraziłam się. Pomyślałam, "o kurczę, zaraz pożałuję, że tak szybko dodałam". Haha. Ale po przeczytaniu, bardzo Ci dziękuję :) Poprawiłam to co trzeba było :)
      Co do imienia bohaterki, można zajrzeć do zakładki "Postacie", ale to fakt, mało go używam... Trzeba to zmienić. :)

      Usuń
  3. Znowu przesadzasz co do końcówki :P Już się domyślam kim będzie ta tajemnicza postać :P Czyżby B? ;/ i czekam na zdjęcie Cheryl w postaciach :P chcę więcej Steva !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo zaciekawiła mnie ta historia! akcja się nieźle rozwija. zastanawia mnie to, czy ta postać, którą widziała Irma to ktoś dobry czy jednak zły. czekam na kolejny z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  5. Obrazisz się jeśli też napiszę o Rogersie? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego miałabym się obrazić? :) Jeśli masz ochotę, to pisz, ja Ci przecież tego nie mogę zabronić :)

      Usuń
  6. Jak ja uwielbiam Twoje ff!
    Zupełnie nie wiem, jak możesz mówić, że coś psujesz! :)
    Przecież jest genialnie i widać, że masz natchnienie do pisania! :D
    Potrzebujesz chyba jedynie mojego kopniaka jako motywacji! <3
    @TheAsiaShow_xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Tony'ego Starka i Steve'a Rogersa, to tak na początek, haha. Dziękuję, że zostawiłaś u mnie link do tego bloga. Opowiadanie oczywiście bardzo mi się spodobało. Bądź co bądź Allison nie należała do moich ulubionych postaci z TW i fakt, że główna bohaterka wygląda jak ona nieco mnie zniechęcał, ale w końcu przeczytałam te dwa rozdziały i jestem zachwycona. Opisy są cudowne, a nawet Irmę polubiłam. Wydaje się być całkiem sympatyczna, chociaż chyba jestem bardziej jak Cheryl, no i kocham Holland, haha. :D
    W zasadzie jakoś nie potrafię wyobrazić sobie Tony'ego jako ojca, ale w gruncie rzeczy zazdroszczę Irmie, chociaż wiadomo - ciężko jej po stracie matki.
    Ciekawi mnie kim był ten mężczyzna, chociaż mam już jakieś takie podejrzenia. Czekam na kolejny rozdział. :)

    {banshee-fanfiction}

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Holland więc Cheryl na plus haha :D
    Tony jako ojciec? Trudne do wyobrażenia ;d
    Proszę niech tym mężczyzną będzie Bucky *.*
    Przepraszam że dopiero teraz komentuje ale teraz dopiero mam chwilę czasu i wzięłam się za komentowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nikt jej nie uratuje, zginie pod kołami samochodu :D Buuuuhahaha! Jestem zła do szpiku kości!

    Izzy, kobieto najdroższa.
    Kocham Twoje opowiadanie, więc zjedz kilo czekolady i pisz szybko trójeczkę :P

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja nie będę cię męczyć błędami, które wypisały już koleżanki wyżej.
    Pomysł z tym, że Tony ma dziecko jest w 100% genialny, jak dla mnie. Zaczęłam już kiedyś czytać bloga o takiej tematyce, ale dziewczyna już nie pisze.
    Pierwszy rozdział - smutny. Nie fajnie jest stracić matkę, a potem dowiedzieć się jeszcze, że ma się ojca i to miliardera, sławnego Iron Mana.
    Drugi rozdział rozwija akcję i także był fajny.
    Czekam na kolejne.
    Pozdrawiam Vint

    OdpowiedzUsuń
  11. Super. Bardzo mi się podoba. Chętnie tu wrócę, jestem ciekawa, co się wydarzy.
    Życzę weny i pozdrawiam,
    Sara Cerva

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej Izzy!
    Bardzo dobry pomysł na opowiadanie! Czekam z niecierpliwieniem na kolejny rozdział!:)
    Kontynuujesz pisanie tego bloga:http://fresh-start-fanfiction.blogspot.com/?
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam: Tony Stark i wiedziałam, ze bede czytać te opowiadanie. Kocham Go! Kolejnym plusem jest to, że piszesz ciekawie i widać, ze umiesz to robic. Bałam sie masła maślanego, ale na szczęście tego brak :)
    Co to tego rozdziału faktycznie, troche w nim mało się dzieje, ale jest dobry. Oczami wyobraźni widzę zachowanie bohaterów opowiadania, czyli to, co lubie najbardziej! :)
    Czekam na rozdział 3!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na :
    www.dziewczyna-z-blizna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. JEŻELI JESZCZE RAZ BĘDZIESZ MI NARZEKAŁA, ŻE MASZ ZA MAŁO CZYTELNIKÓW, TO PO PROSTU SIĘ DO CIEBIE POFATYGUJĘ I INACZEJ POGADAMY.
    Ale teraz na temat! Przybywam i komentuję! Bosz, Tony w roli ojca, to jest piękna rzecz, na którą długo czekałam xD Swoją drogą, kocham cię za wybór aktorek. Crystal i Holland, ajć <3 Uwielbiam je dwie :3 Więc Irma kocha Steve'a, tak? Ciekawe. Moja najlepsza przyjaciółka też ma na jego punkcie fioła, więc wiem jak to jest żyć z takom osobom. Dodaję cię do obserwowanych, bo chcę wiedzieć, co będzie! No i weź daj mi już Steve'a w następnym, plis!
    Podoba mi się twój styl - jest kilka błędów, ale widzę, że już je wypisywali, to się w to nie bawię. Reszta jest bez zastrzeżeń, bo ze składnią nie masz jako takich wielkich problemów :3
    Słowem, podoba mi się! Jako kompletny nerd i fangirl już to fangirluję jak idiotka. Chaotycznie wyszło. Jak zwykle u mnie.
    xoxo, Loks.
    ~lilybird-everdeen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. O matko! Nie wiedzieć czemu, nie zauważyłysmy rozdziału 2. No więc kochana piszesz po prostu cudownie. :) Jestesmy strasznie ciekawe, co będzie się działo dalej...

    A co do naszego opowiadania... Akcja toczy się współcześnie. Cieszymy się, że podoba Ci się i będziemy informować. :)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  17. "zajmującego praktycznie całą długość i szerokość ściany "-
    tak zacytowałam powyższe wyrażenie ponieważ jest klasycznym błędem.
    Albo długość, albo szerokość, trzeba sie zdecydować, to po pierwsze a po drugie. Okno zajmowało całą szerokość ściany - jesli było tak szerokie, za to jesli chcesz powiedzieć ze nie było skrawka ściany tylko samo okno to czemu tego po polsku nie napiszesz?XD
    Wtedy można prosto napisać gdzie jedna scianę pokoju zajmowało wielkie okno, albo jeszcze magiczniej szklana tafla...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakoś wyszło. Nie pasowało mi to określenie, ale też po publikacji nie chciałam go już zmieniać. Błędy się zdarzają, no cóż trudno, nie jestem idealna :)

      Usuń
  18. Kolejny świetny rozdział. Widzę że stosunki ojca z córka układają sie nnie za dobrze. Na pewno jest jej ciężko ale łatwiej by było gdyby jakoś się z nim dogadała.
    Tajemnicza postać ? Wiadomo że córka superbohatera nie może się czuć bezpiecznie bo czyhają na nią wrgowie ojca.
    Ciekawe co będzie dalej.
    Pozdrawiam
    Fallen

    OdpowiedzUsuń